piątek, 5 lutego 2016

Aktualizacja włosowa- ponad 16 miesięcy zapuszczania naturalek



Cześć,

pojawiam się z zatrważającą nieregularnością, ale to cud, że znajduję jeszcze siłę i czas na to, by w ogóle chociaż UMYĆ włosy, że o ich pielęgnacji nie wspomnę ;) Ledwo ze wszystkim wyrabiam, chociaż może to i lepiej- nie mam czasu się zastanawiać zbytnio nad włosami, co przekłada się na to, iż jedyne co z nimi robię to ewentualne olejowanie, mycie, nałożenie i zmycie maski (odżywek do spłukiwania nie posiadam, chyba, że ktoś uważa Kallosy za odżywki) i suszenie. Czasami jeszcze zaplatam je w warkocz.






Nie farbuję odrostów od 16 miesięcy, najgorszy etap zapuszczania mam już za sobą. Jestem bardzo zadowolona z włosów, chociaż powinnam udać się do fryzjera- moje końcówki dobrze się rozczesują i nie sprawiają mi problemów, ale podczas mycia (myję zawsze z głową w dół) widzę, że są mocno wymęczone. Może w końcu uda mi się zapisać do fryzjerki :D 

Jakich kosmetyków ostatnio używam...

od siostry ciotecznej dostałam dwa ciekawe
olejki Najel: eliksir z trzech olejków (olej ze słodkich migdałów, czarnuszka i oliwa) oraz monoi. Na razie ciężko mi cokolwiek powiedzieć, gdyż stosuję je dopiero od miesiąca. Monoi jest świetny zarówno do ciała (mam strasznie suche łydki!) jak i do włosów.




Poza tym, zużyłam Kallos Pro-tox z kolagenem, keratyną i kwasem hialuronowym i nie jest to mój ulubiony Kallos (dla przypomnienia- najbardziej lubię wersję keratynową).

Ponadto kończę już maskę Biovax proteinową i muszę przyznać, że bardzo przypadła mi do gustu, aczkolwiek stosuję ją nie częściej, niż raz na 2 tygodnie. 

Wróciłam też do maski Elseve Total Repair (biało-czerwona) i sprawuje się cudownie.
Nowością są u mnie Kallos Multiwitamina (czeka na pierwsze testy) i kawiorowy (mocny, raczej męski zapach), która to wersja bardzo przypadła mi do gustu. A czy któraś z Was je stosowała?
z fleszem
Tak, wiem, sporo masek zużywam, ale myję włosy codziennie :)

Niedługo skończę też piankę Pantene (mus głęboko nawilżający) i mogę przyznać, iż ten zakup był strzałem w dziesiątkę, wolę tę piankę od odżywek w spreju. Chociaż tak naprawdę, to zazwyczaj po spłukaniu maski już nic na włosy nie nakładam.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego weekendu!


niedziela, 20 września 2015

Moja obecna pielęgnacja

jeszcze trochę spuszone, tu po wysuszeniu

Cześć,
postanowiłam opisać swoją obecną pielęgnację. Od jakiegoś czasu brakowało mi systematyczności jeśli chodzi o wcieranie kozieradki. Efekt- masowo wypadające włosy :( Na szczęście, teraz powoli wszystko wraca do normy i jestem zadowolona ze stanu włosów i skóry głowy. Na razie postanowiłam dać sobie spokój z wyrównywaniem koloru, w związku z czym częściej związuję włosy (zazwyczaj noszę francuza, którego widać na zdjęciu).

Przed myciem
Wcierka: kozieradka
Olej lniany
Myję włosy rano, więc wieczorem wcieram kozieradkę i nakładam na włosy olej lniany (zazwyczaj na suche włosy)

Mycie
Szampon:  Joanna wzmacniający (KLIK) - szampon pewnie za jakiś czas opiszę, póki co mogę powiedzieć, że pięknie pachnie i dobrze myje.
Myję włosy tylko przy nasadzie. Zawsze 2 razy ;)

Odżywka/ maska:
Kallos Omega lub Banana (czasami dodaję do nich keratynę), co jakiś czas Biovax olejowy
Jak mam czas, to nakładam czepek i trzymam ok. pół godziny

Po myciu:
Odżywka dwufazowa Gliss Kur do włosów farbowanych
rozczesywanie na mokro TT (tylko do tego się nadaje :P )

Czasami jedwab CHI

Co jest na pewno do zmiany?
- wprowadzenie drugiego oleju, najlepiej powrót do kokosowego lub Vatiki
- Kallosy- wersja Keratin działała u mnie o niebo lepiej i do niej właśnie zamierzam wrócić
- częściej używać półproduktów
- powrócić do stosowania wcierki Jantar po myciu włosów

A czy Wy byłyście ostatnio zachwycone jakimś kosmetykiem albo zabiegiem regenerującym?

Miłej niedzieli!

sobota, 12 września 2015

Rok zapuszczania naturalnych włosów

Witam Was w ten prawie jesienny, deszczowy dzień, który miał być gorący i słoneczny, ale coś poszło nie tak ;)


Moje naturalki mają już rok, więc dzisiaj powinnam świętować, w końcu każda okazja do świętowania jest ponoć dobra. Byłam dzisiaj u fryzjera (tego co zwykle, salon Fanaberia w Wawrze), tym razem poprosiłam panią Dagmarę o cięcie na prosto, bo obecnie prawie codziennie noszę warkocze lub koki i wygodniej mi będzie z równymi włosami. Na zdjęciach możecie zobaczyć, jak bardzo moje włosy się nie falują po wysuszeniu suszarką ;)

Co było najtrudniejsze w zapuszczaniu naturalek w tym roku?
- Poczucie brudnych włosów. Przy ciemniejszym odroście zaczęłam myć włosy codziennie, jeśli nosiłam je rozpuszczone. Po wyrównywaniu koloru było lepiej, ale naturalne włosy szybko stawały się ciemniejsze, niż farbowane. Teraz to już nie stanowi problemu, najciężej było wtedy, gdy odrost był krótszy.

- Widok pięknych, jasnych blond włosów na ulicach. Widać, że bardzo duża część kobiet i dziewczyn naprawdę dba o włosy i jest co podziwiać :)

- Niecierpliwość. Czyli zastanawianie się "kiedy będę miała już w pełni naturalne włosy". Trochę to w sumie bez sensu, bo teraz wcale nie jest tak źle i jasne pasemka fajnie ożywiają twarz.

A co było najfajniejsze w zapuszczaniu naturalek?
- Brak konieczności farbowania odrostu. Wcześniej już po 2 tygodniach nie byłam za bardzo zadowolona z odrostu (przy niektórych farbach trochę później), teraz nie mam tego problemu.

- Zaskoczenie. Myślałam, że mój naturalny kolor włosów jest inny, bardzo zimny i szary. Oczywiście, wszystko zależy od światła, ale mój blond jest znacznie cieplejszy, niż myślałam. Do tego dobrze się czuję z moją naturalną grzywką, chętniej teraz sięgam po szminki w intensywnych kolorach, w których wcześniej wyglądałam jak idź-stąd-i-nie-wracaj.

- Zmiana. Lubię zmiany. Wcześniej zależało mi na zapuszczeniu włosów, a teraz mam nowy cel ;)

No to... zapuszczam dalej. Miłego weekendu! :)


z fleszem



sobota, 15 sierpnia 2015

Zapuszczanie naturalek w wakacje- moja aktualizacja

Witam Was baaardzo gorąco! ;)

Tak to już jest, że w czasie najpiękniejszej pogody zazwyczaj stan naszych włosów woła o pomstę do nieba (przynajmniej tak jest u mnie). Wiatr (dla moich włosów zabójczy- włosy na długości stają się niemiłosiernie suche, zbijają się w strąki, a u nasady jest jakieś tłuste gniazdo), słona woda, słońce, ograniczona pielęgnacja... moje włosy to w tym roku przerobiły i we wrześniu będę musiała zafundować im cięcie (tym razem chyba na prosto, może się skuszę na maszynkę?).

Jak się mają u mnie sprawy z zapuszczaniem naturalnych włosów? Przyznaję, że było ciężko. Tzn. sam kolor odrostu, rozjaśniony słońcem, bardzo mi się podoba, za to kolor na długości wypłukał mi się tak, że nosiłam na głowie jakiś DRAMAT. I, żeby było śmieszniej, nawet o tym nie wiedziałam, zobaczyłam to dopiero na zdjęciach ;) W ruch poszła więc farba, wybrałam Wellaton, odcień Mokka (7/73), który wymieszałam z odcieniami 7/0 i 8/0 tej samej marki. Póki co, ładnie się wypłukuje, jestem bardzo zadowolona z koloryzacji i następnym razem użyję chyba samej Mokki.

Pokażę Wam zdjęcie, na którym widać, jak niesamowicie wypłukała mi się farba w lipcu ;) Za to pięknie widać na nim, jak długi jest mój odrost. Przepraszam Was za zdjęcia- moje włosy są na nich nieuczesane, targane wiatrem i wymęczone słońcem. Lato nie jest jednak czasem, w którym bardzo przejmowałabym się fryzurą, przy takich upałach marzę tylko o tym, żeby się nie roztopić.

Życzę Wam udanej reszty wakacji i zostawiam Was ze zdjęciami :). Ich niewątpliwą zaletą jest to, że osoby o wysokoporowatych włosach będą mogły zobaczyć, że inni też lekko nie mają, na ostatnim zdjęciu widać, jak potrafią mi się spuszyć włosy.


Tak, wiem, imponujący kontrast między kolorem rozjaśnionym a naturalnym ;)





Pozlepiane od słonej wody, ale dobrze widać aktualny kolor

piątek, 8 maja 2015

Eliksir ziołowy Green Pharmacy


Witam Was, trochę czasu zajęło mi przetestowanie toniku do skóry głowy Green Pharmacy. Czytałam jego recenzje na różnych blogach i cóż, prezentuje się on raczej przeciętnie. A często nawet poniżej przeciętnej. Jak wiecie, stosuję już od jakiegoś czasu kozieradkę. Przypomnę, że zmagam się z hiperandrogenizacją i tym, co się z nią wiąże- wypadaniem włosów (przede wszystkim z przerzedzeniem na prawej skroni), łojotokiem i trądzikiem. W związku z tym, pielęgnacja skóry głowy jest dla mnie bardzo ważna. Poza kozieradką używam toniku Jantar lub eliksiru GP. Moja pielęgnacja wygląda następująco:

Wieczorem: kozieradka i olejowanie włosów (nie mogę nakładać olejów na skórę głowy)
Rano: mycie, Jantar/ eliksir GP

Używam zwykłych, drogeryjnych szamponów, delikatne "myjadła" wcale mi nie służą, w ogóle nie domywają mojej skóry. Chociaż mam alergię na jakiś składnik (jakieś składniki?) farb, a zimą nie mogę za bardzo nosić czapek, bo też mam uczulenie, to akurat zwykłe szampony nie mają złego wpływu na moją skórę. Przynajmniej, większość z nich nie ma ;) Włosy myję co 2 dni, przy odrobinie starań mogłabym ten czas wydłużyć, ale nie służyło to moim włosom na długości. 





Eliksir Green Pharmacy wydał mi się interesującym kosmetykiem przede wszystkim na skład. Zaraz po wodzie mamy ekstrakty (z łubinu wąskolistnego, skrzypu polnego, kasztanowca i korzenia łopianu większego), zaraz po nich znajdują się proteiny sojowe. Nie ma alkoholu ani glikolu propylenowego. Byłam ciekawa, czy tonik faktycznie nie podrażnia skóry- z kosmetykami na bazie alkoholu bywało u mnie różnie. Seboradin bardzo mnie podrażniał, Garnier Neril kiedyś wysuszał moją skórę, później zaczęła ona lepiej na niego reagować, ampułki Radical były pod tym względem całkiem w porządku, po Jantarze moja skóra jest ukojona i nawilżona. Jak to jest z eliksirem GP?

Z pewnością reakcje skórne mogą być po nim różne, chociażby ze względu na zawarte w nim zioła lub konserwanty. Wydaje mi się jednak bardzo fajną alternatywą dla osób, które źle znoszą alkohol w kosmetykach. Czasami lekko swędzi mnie po nim głowa, ale skóra nie jest ściągnięta i przesuszona. Do tego tonik ma delikatny, ziołowy zapach.

Co jeszcze ujęło mnie w eliksirze? Z pewnością opakowanie- plastikowe, z wygodnym atomizerem. Inne wcierki zazwyczaj przelewałam do opakowań po odżywkach w spreju, buteleczka po eliksirze pewnie też zostanie później wykorzystana w ten sposób.

A teraz czas na minusy. Minus jest jeden, mianowicie- tonik jest delikatny. Obawiam się, że większość osób stwierdzi, iż nie ograniczył on ilości wypadających włosów i nie miał wpływu na porost. Za to może być pomocny przy pielęgnacji skóry tłustej, wg mnie nieco zmniejsza wydzielanie sebum, skóra jest po nim świeża na dłużej, a dla mnie to ogromna zaleta. Nie stosuję więc eliksiru jako leku na wypadanie czy wcierki na porost, to raczej kolejny krok w pielęgnacji mojej tłustej skóry głowy. Nie zauważyłam po nim żadnego obciążenia, włosy są ładnie odbite u nasady.

Jeśli Wasza skóra źle reaguje na alkohol zawarty we wcierkach to z pewnością warto wypróbować eliksir :) Jest on także dostępny w wersji z rumiankiem. 

środa, 29 kwietnia 2015

Włosowa aktualizacja

Witam Was :)

U mnie minęło 7 miesięcy od podjęcia decyzji o zapuszczaniu naturalnego koloru włosów (ostatnie zdjęcie przedstawia mój odrost :) ). Postanowiłam lekko przyciemnić włosy na długości (do poziomu 8., 7. jest za ciemny, chociaż taki poziom ma mój odrost, jednak farba na tym poziomie byłaby już za ciemna). Niestety, włosy znacznie na tym farbowaniu ucierpiały i musiałam obciąć ok. 20 cm. Właściwie, to nie musiałam, a chciałam- miałam ochotę na drobną zmianę. Poprosiłam panią fryzjerkę o cieniowanie, bo u siebie nie lubię włosów jak od linijki (aczkolwiek takie cięcie podoba mi się u innych). Jestem bardzo zadowolona, chociaż jak widzicie, największy problem mam z włosami na wysokości ucha i szyi. Nie wiem, z czego to wynika- na pewno puszą się krótkie włoski, które mi wyrosły dzięki kozieradce i Jantarowi, ale odnoszę wrażenie, że coś robię nie tak. Mimo wszystko, nie narzekam na włosy, łatwo się rozczesują (z tym akurat zawsze miałam problem), są elastyczne nie sprawiają mi większych kłopotów. Jak pozwalam im samym wyschnąć (teraz akurat dosyć rzadko się to zdarza, bo myję je rano) to mocno się falują. Niebawem opiszę kosmetyk do skóry głowy, który ostatnio zastępuje mi Jantar. Na zdjęciach włosy są nieco rozwiane przez silny wiatr.

Życzę Wam udanej majówki :)



piątek, 6 lutego 2015

Za co wielbię kozieradkę?

Do kozieradki podchodziłam bardzo sceptycznie, nie przeczę. W końcu się na nią zdecydowałam, bo Loxon zaczął mnie podrażniać. Spodziewałam się wzmożonego wypadania, ale... okazało się, że po kuracji kozieradką wyrosło mi naprawdę sporo bejbików tam, gdzie niecałe 2 lata temu spostrzegłam łysy placek, no, może nie łysy- z delikatnym meszkiem. Mój ukochany Jantar nie poradził sobie z tym miejscem, Loxon całkiem nieźle, ale szał jest dopiero po kozieradce.

Jak stosuję kozieradkę?
Dwie solidne łyżeczki zmielonej kozieradki (swoją zamówiłam na DOZie) zalewam wrzątkiem (mniej-więcej 3/4 kubka). Odstawiam na parę godzin, przelewam (tylko to, co jest zupełnie płynne) do butelki z atmizerem. Na blogu Kascysko, znanej chyba wszystkim w blogosferze, przepis jest nieco inny: KLIK.

Myję włosy co 2 dni, kozieradkę wcieram zazwyczaj wieczorem drugiego dnia (tak, wiem, wiele osób uważa, że nie powinno się nic wmasowywać w brudną głowę ;) ). Mój masaż trwa ok 4-5 minut i najbardziej skupiam się na skroniach, gdzie pojawiło się najbardziej niepokojące wypadanie. Wg mnie dobry masaż jest niezbędny jeśli chcemy wykorzystać potencjał kosmetyku, więc nie traktuję tej części "rytuału" po macoszemu. 

Następnego dnia rano myję głowę, po czym używam odżywki do głowy Jantar. Dlaczego? Skóra po kozieradce jest nieco ściągnięta, a Jantar w moim przypadku ma przyjemne, kojące działanie. Możliwe, że działa na mnie stosowanie zamiennie dwóch produktów, któż to wie? Jantar czasami sobie odpuszczam, natomiast jeśli chodzi o kozieradkę- robię przerwy (zazwyczaj 1 tydzień po 3 tygodniach kuracji).

Wiem, że jestem szczęściarą, na którą działają różne dziwne kosmetyki (Jantar, Neril, nawet Vatika lekko przyspieszała porost, ale nie mogę jej już stosować na skórę głowy), za to ze skroniami (szczególnie prawą) miałam większy problem. Kozieradka bardzo ładnie z tym sobie poradziła, a bałam się, że przy moich wiecznych problemach hormonalnych nie da sobie rady. Włosy mniej wypadają, odrastają nowe, porost jest lekko przyspieszony, nie zauważyłam za to wpływu na tempo przetłuszczania się włosów.

Ten "loczek" widoczny na dwóch pierwszych zdjęciach to efekt kozieradki (włosy na zdjęciach są jeszcze nieco wilgotne). 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...